Subiektywny przewodnik po świecie win dla początkującyh i zaawansowanych.

12 października – dzień, w którym Kolumb odkrył Amerykę

Kompletne zaskoczenie, ale nad wyraz sympatyczne. Ambasada Hiszpanii zaprosiła mnie na obchody ich państwowego święta! Takim zaproszeniom się nie odmawia.

 

Francisco Javier Sanabria Valderrama.

Fot. Jacek Sobkowski

Ulica Myśliwiecka zakorkowana autami dyplomatycznymi,  setki gości, ale piękna pogoda nastraja pozytywnie, wiadomo, słońce… Kilka minut po 13  Orkiestra Wojska Polskiego odegrała hymny Hiszpanii, Polski i Unii a Ambasador Królestwa Hiszpanii, Ekscelencja Francisco Javier Sanabria Valderrama, bardzo błyskotliwie powitał gości w trzech językach (praktycznie jednocześnie) i zaczęła się fiesta…

Fot. Żona Carlitosa 🙂

Ja trochę się tam czułem jak Dyzma, wkoło Korpus Dyplomatyczny, chyba ze trzydziestu wysokich oficerów NATO, setki znamienitych gości, poszukałem więc „normalniejszego” towarzystwa – Carlitos i Inaki z Łazienkowskiej 3 mieli naprawdę pięć minut spacerkiem.

Wino… o białym lepiej nie wspominać, ale czerwona Rioja Campo Viejo naprawdę bardzo pozytywna.  Idealne wino na takie standing party, do hiszpańskich wędlin i fantastycznych serów.

Do paelli już niekoniecznie. A ta była wręcz wybitna – nie pamiętam takiej nawet z Walencji, która jest przecież światową stolicą paelli. Być może dlatego, że to na party w Ambasadzie dowiedziałem się, że sekret tkwi w „dochodzeniu” paelli pod przykrywką z…. gazet!

Fot. Jacek Sobkowski

To zdjęcie „z zaplecza”, chyba nikt oprócz mnie tego nie widział. Na pewno smaku dodało też to, że były to polskie gazety!

Oficjalnie paella wyglądała tak:

Fot. Jacek Sobkowski

Hiszpanie jak nikt potrafią celebrować takie uroczystości – to zawsze dla nich okazja do radości i nie potrzebują podniosłych przemówień i nadęcia. Ekscelencja Ambasador wykorzystał chwilę, gdy występował całkiem dobry zespół muzyczno wokalno taneczny (kastaniety i tak dalej) i pojawił się, co prawda „pod krawatem”, ale już w zielonych okularach, sztruksach i sneakersach.   A ja świetnie się bawiłem, bardzo dziękuję za zaproszenie!

Next Post

Previous Post

© 2019 Moje (nie)winne historie – strona w budowie.

Theme by Anders Norén