Subiektywny przewodnik po świecie win dla początkującyh i zaawansowanych.

Carlos Reynolds – Alentejo, Portugalia, czerwone, wytrawne, 2013

Fot.https://reynoldswinegrowers.com

Juliana poznałem na prezentacji win portugalskich, organizowanej przez Magazyn Wino jakoś chyba miesiąc przed Proweinem, w 2015 roku. Swoje wina prezentowało wtedy dosłownie kilku producentów i żeby sala nie świeciła pustką to organizator dołączył portugalską ofertę dyskontu. Wina były różne, te dyskontowe raczej słabe, ale jeden stół był naprawdę z innej bajki. Tam dwoił się i troił Julian Reynolds, pra-prawnuk angielskiego żeglarza, osiadłego przed wielu laty w Portugalii.

To było zdarzenie totalnie irracjonalne – pośród tej ogólnej

Fot. https://reynoldswinegrowers.com

przeciętności pojawiał się facet z innego świata – dosłownie i w przenośni – a jego wino to po prostu fantazja… aromaty dawały wręcz namacalne wyobrażenie dojrzałych, czerwonych owoców, jeżyna, czarna wiśnia, może porzeczka… Do tego skóra, kawa, czekolada,  co za chwilę potwierdziło się w ustach –  jędrne ciało wyrzeźbione zdecydowaną, ale przyjemną kwasowością i wyraziste taniny.  Owoc sugeruje młodość, aromaty skórzane dojrzałość i jakimś przedziwnym sposobem Reynolds te dwa charaktery potrafi połączyć. W Alentejo jest ciepło, więc alkoholu niemało, jednak jest on bardzo umiejętnie wkomponowany i idealnie uzupełnia strukturę. Bogactwo wrażeń i pełnia przyjemności w długim, utrzymującym się finiszu sprawiają, że chcesz to wino pić dalej, i dalej i dalej….

Julian dla każdego miał czas, z każdym chętnie rozmawiał, cały czas radośnie uśmiechnięty, widać było, że komplementy degustatorów sprawiają mu autentyczną radość.

Myślisz, że opisuję wino sprzed lat? Nie, to niemożliwe. Sięgnąłem ostatnio po butelkę Carlosa z moich zapasów. I od razu przypomniałem sobie tą degustację. Wtedy, przed laty, każdy chciał importować Reynoldsa, ja to po prostu zrobiłem.

Alicante Bouschet

Alicante Bouschet

W Portugalii, podobnie jak we Włoszech, odmiany „międzynarodowe” ustępują zdecydowanie pola lokalnym szczepom . I nie inaczej jest z Carlosem.  Dominuje Alicante Bouschet a towarzyszą mu Trincadeira i Aragonez. Każdy szczep fermentowany jest oddzielnie i wina dojrzewają 8 miesięcy w dębie.  Produkcja jest, powiedziałbym, staromodna, ponieważ Julian, oprócz standardowych, 225 litrowych beczek z francuskiego (ważne!) dębu, wykorzystuje wielkie, dębowe kadzie o pojemności 10 tysięcy litrów.   Zobacz to!

Po ostatecznym kupażu wina odpoczywają w butelkach co najmniej 3 miesiące. Ja piłem wino ze zbiorów  roku 2013 – w 2015-tym taniny były ciut za bardzo wyczuwalne, pamiętam, że zwróciłem na to uwagę. Teraz idealnie wygładzone, a samo wino daje wiele przyjemności. Jeśli trafisz na butelkę z logo Reynolds Winegrowers nie wahaj się kupić – nie będziesz żałować.

Trafić do posiadłości Juliana Reynoldsa jest niełatwo, ponad 200 kilometrów od Lizbony, niedaleko hiszpańskiego Badajoz, po prostu „middle of nowhere” ale jeśli będziesz przypadkiem w pobliżu to warto zajrzeć, napijesz się doskonałego wina i poznasz niezwykłego człowieka!

Next Post

Previous Post

© 2019 Moje (nie)winne historie – strona w budowie.

Theme by Anders Norén