Subiektywny przewodnik po świecie win dla początkującyh i zaawansowanych.

Świąteczne wino – co na stół a co w prezencie?

http://www.chateau-figeac.com/

http://www.chateau-figeac.com/

Być może nie masz jeszcze prezentu dla brata, szwagra, może dla rodziców? I przeszła Ci przez głowę myśl: może wino?

Ostatnio w warszawskim Leclercu widziałem znakomite wino, Chateau Figeac – bordoskie Premier Cru z rewelacyjnego rocznika 2010 –  i jeśli 1200 złotych to nie jest dla Ciebie przeszkodą to szczerze polecam!

To doskonała propozycja na prezent, ale  zdaję sobie sprawę, że pewnie te butelki postoją dłużej w leclerc’owej lodówce. Zejdźmy więc na ziemię i zastanówmy się czy i jakie wino podać do wigilijnych potraw i jakie wino może sprawić radość jako prezent.

Wigilijne potrawy są lekkie, więc białe wino będzie dla nich dobrym towarzyszem. Polecam dobrego Rieslienga -kwasowość poradzi sobie nawet ze śledziem, a bogata struktura podkreśli zalety karpia w galarecie. Chardonnay z przeszłością w dębowych beczkach, ale raczej europejskie, też wydaje się być dobrym wyborem. Maślane akcenty będą idealnie współgrały na przykład z kulebiakiem.  Ciekawą opcją może być także nowozelandzkie, aromatyczne Sauvignon Blanc.

A desery to domena słodkiego Porto, Madery lub, jeszcze lepiej, dobrego, hiszpańskiego Pedro Ximenez, zwanego też po prostu PX. Wzmocnione, słodkie wino na zakończenie Wieczerzy Wigilijnej wprowadzi Twoich gości i Ciebie w stan przedłużonego błogostanu…

Generalna rada – jesli decydujesz się na wino na świątecznym stole to proponuję nie oszczędzać – jeśli Twoim normalnym poziomem cenowym jest na przykład 30 złotych to zaszalej i podnieś limit na przykład do 60…

A jeśli musisz wybierać to postaw raczej na dobre zwieńczenie

http://www.navisa.es/FichaProductoCorporativo.aspx?IdProducto=80092&Idioma=ES.

wieczerzy i rzeczonego PX –  ale w orientacyjnej cenie 70 złotych lub więcej – nie pożałujesz. Gwarantuję!

Dobre wino, podobnie jak dobra książka, w prezencie to słuszna koncepcja. Ale lepiej znać upodobania obdarowanego i sprawić mu radość. I tu też nie warto oszczędzać – raczej Figeac ze wstępu to przesada – moim zdaniem najlepiej celować w półkę około 100 złotych. W tym samym Leclercu widziałem sporo ciekawych propozycji, szczególnie z Francji.

Jeśli nie jesteś pewien co do preferencji adresata prezentu to sugeruję lekkie podwyższenie budżetu i dobre wino słodkie – to oznacza na przykład Tokaj 5 puttonów, kanadyjskie Icewine lub niemiecki Eiswein, wymienionego wyżej PX, dobre Porto  lub w ostateczności jakiegoś Sauternesa – dlatego w ostateczności, bo w Polsce łatwiej trafić na słodkiego ulepa niż naprawdę to, z czego Sauternes jest sławne. W każdym razie takie sa moje osobiste doświadczenia.

Raczej unikaj win musujących i win białych, no chyba że wiesz co robisz.

Nie zapomnij o eleganckim opakowaniu, teraz drewniane skrzyneczki lub ładne boxy kartonowe są łatwo dostępne – może wino, jako prezent przechodni, kiedyś wróci w nim do ciebie?

 

Next Post

Previous Post

© 2019 Moje (nie)winne historie – strona w budowie.

Theme by Anders Norén