Subiektywny przewodnik po świecie win dla początkującyh i zaawansowanych.

Avecava – ale o co chodzi?

Cała historia zaczęła się zupełnie przypadkowo jakieś 10 lat temu – na LinkedInie dostałem propozycję kontaktu – to był mój stary znajomy z wielkiej korporacji z Londynu, spotkaliśmy się na targach, mieliśmy robić biznesy, ale standardowo zakończyło się na wymianie e-maili. Ale akurat nie miałem nic lepszego do roboty, więc wysłałem mu wiadomość w stylu „What’s up buddy? Long time….” David mi dość szybko odpisał, że odszedł z korpo, wyniósł się z Londynu i teraz mieszka z nową narzeczoną w małej wiosce pod Barceloną i cieszy się przyrodą oraz handluje winem. Odpisałem, że też bym tak chciał – a on na to – why not? I tak się zaczęła moja przygoda. Nie, nie rzuciłem wszystkiego i nie przeprowadziłem się pod Barcelonę. Pracowałem wtedy dla dystrybutora sprzętu IT i jeden z magazynów był klimatyzowany – rzadki przypadek. Idealne miejsce żeby przechowywać wino – a może zajmiemy się importem? Prezes dość łatwo dał się przekonać, David obiecał pomoc. Najgorzej było przebić się przez biurokrację z banderolami i zezwoleniami, ale to też się dało zrobić i tak to się zaczęło. Moja ówczesna wiedza enologiczna była na poziomie niskiej półki w supermarkecie, ale wcale mi to nie przeszkadzało – głupota nie boli….

Pierwsza dostawa to selekcja Davida – całkiem niezły przekrój tego, co oferował jego hurtownik – tylko, że do ceny winnicy doszła prowizja hurtownika i  mojego „agenta” i okazało się, że nawet jak na polskie realia jestem strasznie drogi….

Potem była degustacja win hiszpańskich, gdzie poznałem Dominio de la Vega i po prostu zakochałem się w ich znakomitej Cavie. Popatrzyłem na polski rynek i  wyszło mi, że Cavy u nas praktycznie nie ma – mam swoją niszę! Pojechałem pierwszy raz na Prowein – i okazało się, że nie potrzebuję „agenta” albo hurtownika – chcesz coś kupić to wszyscy są od razu twoimi przyjaciółmi! I tak narodziła się Avecava! Importowaliśmy głównie hiszpańskie wina, a ja krok po kroku nabierałem doświadczenia i poznawałem profesjonalne podejście do  degustacji na kursach WSET 2 i 3.

 

Moja selekcja profana spodobała się profesjonalistom! Dostaliśmy  statuetkę od Magazynu Wino i medale Enoexpo.

 

 

Miałem niebywałe szczęście spotkać wspaniałych ludzi, od których wiele się nauczyłem – przede wszystkim to Sławek Chrzczonowicz, nie bez powodu legendarna postać, ale także Ewa Wieleżyńska, Ewa Rybak, Mariusz Kapczyński, Matias Glusman i Andrzej Strzelczyk, choć to z pewnością nie wszyscy…

Przygoda z importem trwała 6 lat – biznesowo bywało różnie, wersja optymistyczna jest, że wychodziliśmy na zero. A jak w firmie-matce zaczęły się problemy Prezes zdecydował nie przedłużać zezwolenia na handel hurtowy i Avecava zakończyła żywot importera.

Moja pasja pozostała i dlatego postanowiłem ruszyć z blogiem, żeby dzielić się tym, co o winie wiem i czego cały czas się uczę.  Dla mnie podróż po świecie wina to fascynująca przygoda. Warto o winie wiedzieć więcej, choćby po to, żeby nie dawać się nabierać na sztuczki marketerów i ekspertów opłacanych przez dyskonty. Na winie warto się znać, żeby czerpać z wina przyjemność, bo po to wino zostało stworzone. Przecież wino to rozpuszczone słońce – a słońce to radość i życie!

Ave Cava!

Jacek Sobkowski                                                                  jacek@avecava.pl

 

 

Previous Post

© 2019 Moje (nie)winne historie – strona w budowie.

Theme by Anders Norén