Que viva España! Varsovino 2018

Ja po prostu Hiszpanię uwielbiam! Dlatego z przyjemnością skorzystałem z zaproszenia do odwiedzenia Wystawy Win hiszpańskich w Warszawie. Mam trochę mieszane uczucia, ale to w końcu Hiszpania – tu nic nie jest oczywiste!

 

 

 

Gdzie ta Rueda?

Bardzo sie ucieszyłem, że w tym roku „tytularną” apelacją miała być DO Rueda. W  przewadze „biała” apelacja, a króluje tam Verdejo – natywny szczep z Ruedy, dający aromatyczne wina o rześkiej kwasowości, zrównoważonym ciele, z charakterystyczną, lekką goryczką w finiszu.  Coś chyba poszło nie tak z planem Organizatorów, bo Verdejo na wystawie było jak na lekarstwo… Na przykład  Diez Siglos  w wariancie Joven i Fermentado en Barrica, o dobrej kwasowości, czytelnym charakterze Verdejo, jednak Joven jakby lekko rozmyte. Znacznie lepiej prezentował się blend z winem dojrzewanym w dębowych beczkach –  chwała winemakerowi za to, że nie przesadził, bo wino zyskało na charakterze, tak jak dyskretny makijaż potrafi podkreślić urodę pięknej kobiety – szczerze polecam!

I co do białych win to w zasadzie koniec – natomiast jeśli chodzi o wariacje na temat szczepów czerwonych to było w czym wybierać, choć poziom, jak zwykle w Hiszpanii, bardzo zróżnicowany.

Świat poza DOCa Rioja

Zacząłem dosyć spokojnie, pierwsze, drugie stanowisko, bez rewelacji, albo płaskie, albo rozwodnione,  albo jakieś takie staroświeckie…. na kolejnym zacząłem od „Vino de la tierra” czyli  IGP i tu zaskoczenie!  Finca Valonga bije na głowę niejedno wino z DO! Ładny kolor, przyjemna struktura, dobra kwasowość i ten aromat! Usta może troszeczkę nie nadążają za  nosem, ale za coś koło 2 Euro u producenta to po prostu bajka! Dobre, tanie wino bez zbędnego nadęcia, za to dające duuuużo przyjemności. Na co dzień i od święta, nie ma wstydu nawet przed wyrobionym winopijcą. Następne, opisane jako Roble, jeszcze lepsze! Zwykle Roble bywa trochę szorstkie, a tu gładziutkie taniny, złożoność, super zintegrowany alkohol, absolutnie fantastyczna pijalność – i znowu niewiele więcej od 2 Euro ex cellar! Importerzy – to wino będzie hitem, bo to taka Hiszpania, na którą nas stać i którą warto promować!

 

Ekipa z winawina.pl podsunęła mi kilka rekomendacji, więc następny przystanek to Conde de Hervias – no tam to się ledwo dopchałem bo – wiadomo – Rioja…. Mądre dyskusje na temat potencjału starzenia i tak dalej… a wina dobre, może nawet niezłe, jednak mnie nie powaliły na kolana. Ale wszystko z winem OK – są taniny, jest alkohol i kwasowość – wszystko idealnie skomponowane w proporcjonalnej strukturze, nic nie wybijało się z jednolitego obrazu wina. Szczególnie wysoka kwasowość nie była oczywista, dało się ją odczuć dopiero w późnym finiszu, jak ślinianki się rozpędziły,  dlatego pewnie jeden z dyskutantów powątpiewał w zdolność wina z 2009 do dalszej ewolucji. W Hiszpanii generalnie robi się wina do picia a nie do przechowywania, więc  Rioja z 2009 się do picia nadaje jak opuszcza Bodegę, ale potencjał dalszego rozwoju w mojej ocenie jest niezaprzeczalny. Jeszcze co najmniej 5 a może nawet 10 lat to wino może zyskiwać na urodzie. Tanio nie jest, ex-cellar 21 Euro, czyli pewnie 2 stówy w detalu i dlatego nie jest to mój idol.

Raj nad rzeką Duero.

DO Ribera del Duero leży na południe od La Rioja i od razu w winie mamy więcej słońca, czyli muskularne ciało, głęboki kolor, sporo alkoholu i mocarne taniny. W takich warunkach wygrywa winnnica, która umie zbalansować to wszystko kwasowością – nad Duero potrafią to robić!

Tak jak Rioja to „hiszpański Mercedes” wśród win to Riberę bym porównał do BMW ale – nomen omen – najlepsze wina Wystawy zaserwowała mi… Mercedes!  Bodegas Resalte de Peñafiel zaprezentowała dwie rodziny etykiet: Lecco, coś w rodzaju „drugiego wina” i flagowe Resalte. Już przy Lecco zorientowałem sie, że tutaj zakończę Wystawę – wszystko, czego spodziewasz się po Riberze tu jest, podkreślone ożywczą kwasowością, która tym muskularnym winom nadaje ramy i pobudza do życia. To zasługa położenia plantacji, nawet 1000 metrów nad poziomem morza!

Ale Lecco jest tylko przygrywką do absolutnie wyjątkowego Resalte Vendima Seleccionada, które niezwykle złożonym bukietem  poraża i rozpala zmysły, a skoncentrowaną strukturą doprowadza w finiszu do wrażeń niemal ekstatycznych.  Fenomenalne wino, drapieżne i uwodzicielskie,  pełne niuansów, dalekie od takiego, co się podoba każdemu. Ale ja takie właśnie wina i takich winemakerów lubię i szanuję – co mają pasję i odwagę. Być może moja ocena jest nieco zniekształcona przez osobę Mercedes, piękną kobietę o promiennym uśmiechu…  Ale jeśli mam wybrać najlepsze wino Wystawy to mój głos jest dla Resalte – Fantastico!

 

Opisując tegoroczne Varsovino nie da się pominąć Finca Mas Perinet z Prioratu. To amerykańsko – hiszpański projekt, bardziej marketingowy niż enologiczny, który w 100% potwierdza teorię, że im droższe wino tym bardziej nam smakuje.

Do zobaczenia na kolejnej edycji Varsovino!

 

 

Next Post

Previous Post

© 2018 Moje (nie)winne historie – strona w budowie.

Theme by Anders Norén