Subiektywny przewodnik po świecie win dla początkującyh i zaawansowanych.

O co chodzi z tą degustacją?

Przyznaję, że nie lubię określenia „degustacja” – choć może nie chodzi o samo słowo, a raczej o kontekst, w jakim jest używane – zwykle są to napuszone, czasem egzaltowane wywody, które normalnego człowieka albo wprawiają w zakłopotanie, albo śmieszą, najczęściej ustawiają w pozycji ” ja jestem ekspert i wiem lepiej, a ty się nie znasz i dostąpiłeś zaszczytu, że dzielę się z tobą swoją bezgraniczną wiedzą” – ciekawe czy też masz czasem takie wrażenie po przeczytaniu notki degustacyjnej?

No ale lepszego słowa nie ma – zresztą angielskie „tasting” pochodzi od „taste” co jednocześnie oznacza i smak i gust, więc nie będę czepiał się słówek i  przechodzę do rzeczy.

1. Czym jest degustacja?

Najprościej rzecz ujmując jest to uporządkowany sposób opisu i oceny wina. Wino to nie matematyka, jest wiele metod i wielu „mistrzów” degustacji, ale jest system, który pozwala na rzetelny opis i ocenę wina – i szczęśliwie zyskuje ostatnimi laty znaczną popularność – mowa o WSET Systematic Approach to Tasting® (SAT).

WSET to jest Wine and Spirits Education Trust, brytyjska organizacja, która od wielu lat skutecznie edukuje profesjonalistów i pasjonatów świata alkoholi. W dalszych rozważaniach będę się trzymał metodologii WSET, ponieważ jest to jedyny znany mi uczciwy system oceny wina, który pomaga zapanować nad subiektywnymi odczuciami degustatora i pozwala na w miarę obiektywny opis wina.

2. Po co jest degustacja?

A choćby po to, żeby poznać własny gust i smak, żeby dowiedzieć się jaki charakter wina pasuje nam najbardziej i na pytanie „jak oceniasz to wino?” umieć powiedzieć coś więcej poza „dobre” lub „niedobre”. Zobaczysz jakie wrażenie zrobisz na współbiesiadnikach wychodząc poza te dwa słowa…

Znając zasady i podstawy degustacji potrafimy ocenić wino, które pijemy i skonfrontować z entuzjastycznym opisem opłaconego „eksperta”  jednego czy drugiego dyskontu.

I wreszcie degustacja będzie dla nas bazą we wspólnej, ekscytującej przygodzie poznawania świata wina. A więc do dzieła:

3.  Oczy – nos – usta

Bez wgłębiania się w szczegóły – najpierw spójrz na wino w kieliszku –

Fot: Marcel Gross na Unsplash

najlepiej w dobrym świetle przechyl lekko kieliszek na białym tle i opisz barwę wina. Zastanów się przez chwilę co widzisz? Czy białe wino ma barwę wpadającą w zieleń czy w stronę cieplejszych tonów złota? Czy czerwień wina na brzegach kieliszka zmienia się w buraczany fiolet czy raczej widzisz ceglaste odcienie? Na początek wystarczy jeśli świadomie spojrzysz na wino – nie wyciągaj jeszcze żadnych wniosków!

Teraz delikatnie zakręć kieliszkiem – nie po to, żeby wymieszać zawartość – chodzi o to, aby ruch cieczy rozgrzał zawarty w winie alkohol, który parując uniesie w górę winne aromaty, na które czeka już twój nos… Co czujesz? I nie ma tu złej odpowiedzi –  jeśli kwiaty lub owoce to zastanów się jakie pierwsze przychodzą do głowy i staraj się je nazwać. Jeśli są to innego rodzaju nuty zapachowe to także nazwij je – pierwsza myśl najlepsza! A jeśli nic nie czujesz to pewnie przez pomyłkę zakręciłeś kieliszkiem z wodą albo masz katar.

I wreszcie trzeci etap – wino spotyka Twoje kubki smakowe – i teraz następuje sumowanie wrażeń zmysłowych – wyczułeś aromaty malin? Czy czujesz je w ustach? Czy zamiast przyjemnej, orzeźwiającej kwasowości czujesz zwykły kwas albo szczypiący alkohol lub ostre taniny? A może słodkie wino jest tak naprawdę winem słodzonym a półsłodkie półgorzkim?

4. Połykać czy wypluwać?

Fot: Scott Warman na Unsplash

Odwieczny dylemat… Widziałem na własne oczy znanego eksperta, który wypluwał sędziwe Bordeaux – zbrodnia i brak szacunku… Profesjonalny degustator, który musi porównać w miarę krótkim czasie dziesiątki win nie ma wyjścia, musi wypluwać, bo te na końcu stawki zawsze by mu się najbardziej podobały – ale jeśli nie jesteś profesjonalnym degustatorem to nie ograniczaj sobie pola – połykając wino masz szansę oceny końcówki (finiszu) i lepiej doświadczysz aromatów, które tym razem dotrą przez jamę nosowo-gardłową. Przecież wino stworzono do picia a nie do wypluwania!

W kolejnych wpisach przejdę do szczegółów, które pozwolą Ci szybko i bezproblemowo opanować podstawy oceny wina i świadomej degustacji. Teraz czas na pracę domową! Masz jakąś butelkę w pobliżu?

 

 

Next Post

Previous Post

© 2019 Moje (nie)winne historie – strona w budowie.

Theme by Anders Norén